Wiadomości nadlatują i odlatują, kiedy chcą, kiedy chcą, kiedy chcą...
Jak wiatr, to z południa, to z północy...

piątek, 5 maja 2017

Bieżące (51)




Przegląd wybuchów wulkanicznych,
krajowych i zagranicznych



Panu Bogu świeczkę i Macronowi ogarek


Francuscy protestanci, żydzi i muzułmanie wydali właśnie a una voce komunikat nawołujący do głosowania na Emmanuela Macrona, podczas gdy – co niewiarygodne - dowództwo katolików rozkazu nie daje.

Zapachniało wojną religijną!
Chyba że – jak w przypadku kandydata Fillona – prawo stanie na wysokości zadania, Canard Enchainé zagrozi, że wydrukuje co prawo wyszukało i złapana pod stołem za roubignoles francuska komisja episkopatu pojmie, że żarty się skończyły.

Jak podaje MEDIAS-PRESSE.INFO sytuację spróbował uratować arcybiskup Lyonu, kardynał Barbarin, skądinąd maltretowany przez sądy i media za bierność wobec księży pedofili.


kardynał Barbarin









Nieupoważniony do podłączenia się do międzyreligijnego trio, kardynał na własną rękę,  "zapalił kadzidełko na ołtarzu poprawności politycznej" i zebrał w tym celu septet chrześcijan, jednoczący braci odłączonych z nieodłączonymi, inaczej mówiąc – duchownych, którzy mogą się żenić i takich, którym się żenić nie wolno.

Cała grupa antylepenowy apel podpisała i w lyońskich politycznych ściekach od razu zapachniało inaczej.



Ciężkie czasy dla Petru i Petry


Co łączy naszego Ryszarda Petru i Frauke Petry, byłą szefową ugrupowania Alternative für Deutschland (AfD)? 
Odpowiedź – łączy ich przegrana.
A dzieli? - Dzieli ich fakt, że obraz degrengolady politycznej Petru zawiera w sobie element heteroseksualny, podczas gdy Frauke Petry została wyrzucona za burtę na rzecz notorycznej lesbijki.


lesbijka Alice Weidel, nowa twarz AfD








Szczegóły w artykule "Allemagne – Une lesbienne formée chez Goldman Sachs prend la tête de l’AfD !" (Niemcy: lesbijka wykształcona przez Goldman Sachs obejmuje kierownictwo AfD).

Tym samym AfD oddaliła się od obrony tradycyjnej rodziny, jaką planował jeden z jej twórców, Alexander Gauland. 

Z drugiej strony, za sprawą Mme Merkel, produkcja nowych Niemców i tak będzie powierzona opalonym, kędzierzawym imigrantom, a ci ustawią wywrzaskiwanie Sieg heil! na samym końcu listy swoich zamiłowań. 
Co ostatecznie sąsiadom Niemców nie zrobi źle.



Masoneria będzie ulepszać człowieka



Stwarzając świat i człowieka, Pan Bóg dał sobie radę bez nadzoru masonerii i rezultat jest widoczny – człowiek żyje za krótko, ma umysł ograniczony i w sumie jest kurduplem, niezdolnym do podniesienia tony kartofli jedną ręką, w dodatku potrzebuje drabiny, żeby pogłaskać po głowie żyrafę.

Na szczęście loże masońskie pracują nad poprawkami do bożych realizacji i taki na przykład Wielki Orient Francji zorganizował na Uniwersytecie Medycznym w Nantes konferencję pt. "Transhumanizm, jego stawka i wyzwania" (Transhumanisme, enjeux et défis).



Oto fragment masońskiej prozy:
"Od początku dziejów, od Prometeusza, człowiek szukał sposobu na powiększenie swoich możliwości fizycznych, intelektualnych i psychologicznych, zarówno w sensie nadrobienia braków jak i przedłużenia życia.Moc fizyczna i zdolność reagowania mogą być powiększone za pomocą protez mięśniowych i sensorycznych, a moce umysłowe mogą być poszerzone przy pomocy interfejsów zaimplantowanych w mózgu. Powiększenie ludzkich zdolności będzie mogło poprowadzić człowieka w kierunku progresywnej robotyzacji (artificialisation)"

Kiedy na kolegium redakcyjnym odczytałem powyższy kawałek, red. Jerzy Wkurzak nie wytrzymał i wrzasnął (cytuję w całości ze względu na powagę problemu): "OK, tylko niech masony zaczną to ulepszanie od siebie. Będzie ich dobrze widać i da się ich odpowiednio potraktować. Za robota nikt tu qurwa nie będzie robił!".

Może to i zapachniało pewnym obskurantyzmem, ale czyż nie jest prawdą, że z masonerii nigdy nic dobrego nie wyszło?



Papież Franciszek o obozach koncentracyjnych










"Obozy dla migrantów są obozami koncentracyjnymi" – zadeklarował papież Franciszek.

Raz jeszcze okazało się, jak wielka odległość dzieli Argentynę w osobie Jorge Mario Bergoglio od rzeczywistości.

Mecz Franciszek – Węgry pewnie się na tym nie skończy, zwłaszcza że do Węgier może dołączyć Polska i reszta Wyszehradu.

Nazista do pilnowania obozów




Dzikus, dawniej ch…, czyli coś z życia redakcji


Kiedy red. Jerzy Wkurzak w trakcie przeglądania galerii, zawierającej fotografie polityków opozycji, części sędziów i wielu żurnalistów telewizyjnych, po raz setny zawołał "chuj", jako redaktor naczelny poczułem się zobowiązany do taktownego zwrócenia mu uwagi:
- Czy nie mógłbyś pan, panie Jurek, zdobyć się na zastąpienie chuja czymś bardziej salonowym?
- Mógłbym – odparł młody redaktor – ale jak patrzę na te mordy…

W godzinę później w redakcyjną ciszę wdarł się wkurzakowy okrzyk "Dzikus!".
Jak piorun jaki w pokrzywy, jak Janda jaka do kamery, jak już sam nie wiem co...
- Dzikus? - podbarwiłem pytanie wątpliwościami.
- Dzikus, czyli chuj – przystąpił do wyjaśnień redaktor i wskoczył na stołek, aby podnieść swoj poziom intelektualny. - "Dzikus" to akronim od słów dziennikarz, kurwa i sędzia.
- Pasuje – pomyślałem.

Redaktor Wkurzak zapewnił mnie, że nie chodzi mu o wszystkich sędziów i dziennikarzy, a potem dotknął palcem mojego ekranu w miejscu, gdzie widniała gęba jednego z przywódców opozycji.
- Dzikus! - wyrwało się nam obu jednocześnie.

Może się "dzikus" przyjmie jako najgorszy możliwy epitet, salonowo dopuszczalny.




Postępowe sporty dla dam w każdym wieku (11)




Kobieta wysportowana gwarantuje swojemu mężowi pełne bezpieczeństwo fizyczne. Poza domem, naturalnie.
W domu to mniej pewne... chyba że mąż też kulturysta.


piątek, 7 kwietnia 2017

Bieżące (50)



Przegląd wybuchów wulkanicznych,
krajowych i zagranicznych





Gołąb pokoju obsrał tomahawkami Syrię i... ONZ 


Pytanie "czy sraczka tego gołębia jest chroniczna" ma charakter retoryczny. Kto obserwuje politykę właściciela ptaka od 60 lat, a zwłaszcza przeczytał "Brudne wojny" Jeremy'ego Scahilla, nie musi nawet pukać się w czoło.





Nie mam pojęcia, do jakiego stopnia "ludy" po raz kolejny uwierzyły w polityczno-medialne bzdury, że Bashar al-Assad wyróżnia się na podium wśród największych idiotów świata i że zbombardował własnych cywilów "chemią" w momencie najbardziej dogodnym dla wroga; za to kim jest Donald Trump, wiadomo będzie od dzisiaj znacznie lepiej.

W swoim przemówieniu z Florydy Donald Trump ogłosił, że działał w "żywotnym interesie bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych", a mowę zakończył pobożnym "Niech Bóg błogosławi Ameryce i całemu światu".

Redakcja "Bieżących" nie wie, jakiego Boga miał Trump na myśli, ale uważa, że lepiej będzie, jeśli ten jego "bóg" będzie się trzymał od świata z daleka.


Z sieci

Bliskowschodnia istotka z obrazka jest zachwycona i popiera.




Najprzewielebniejszy Ekscelencja pisze, 

a Jego Świątobliwość podpisuje


Papież Franciszek upoważnił Lefebvrystów (FSSPX) do celebrowania – pod pewnymi warunkami – małżeństw swoich wiernych.





List w tej sprawie podpisał kard. Gerhard Műller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary. 
Jak dotąd, nic szczególnego - "szczególne" właśnie nadchodzi.

Oto kard. Műller tytułuje adresata słowami "Najprzewielebniejszy Ekscelencjo".

Odnoszące się do papieża zwroty Jego Świątobliwość i Ojciec Święty wyssaliśmy z mlekiem matek i nadzwyczajnych wstrząsów teologiczno-estetycznych na ich odgłos nie odczuwamy. Co innego, kiedy czytamy nagłówek listu gratulacyjnego Prezydenta Andrzeja Dudy, skierowanego do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, a zaadresowanego do rektora, Jego Magnificencji o. dr. Zdzisława Klafki:
Magnificencjo, Ojcze Rektorze Założycielu, Magnificencji Ojcze Rektorze, Eminencjo, Najprzewielebniejszy Księże Kardynale, Ekscelencje Księża Biskupi, Czcigodni Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego, Szanowni Wykładowcy, Drodzy Studenci, Panie i Panowie.

Redakcja "Bieżących" nie podejmuje się przetłumaczenia tego na język polski. Nie ma na to zresztą ochoty. Nie potrafimy się jednak powstrzymać od wizji pewnych schodów, pnących się w górę parabolicznie, proporcjonalnie do formy samozachwytu autorów kościelnej etykiety.

Oto, jakich określeń "powinniśmy" używać (jedziemy mniej więcej od dołu):

  1. wielebny (ksiądz, wikary, prefekt, kleryk, diakon, siostra)
  2. przewielebny (prałat, kanonik, dziekan, rektor, profesor, siostra lub matka przełożona)
  3. najprzewielebniejszy (kardynał, arcybiskup, biskup, generał zakonu, prowincjał, opat, prałat papieski)
  4. najdostojniejszy (biskup ordynariusz)


Jeśli domieszać do tego tak skromne terminy eminencja i ekscelencja, to liczba kombinacji staje się imponująca.

Redakcja zadaje sobie pytanie, na którym schodku znalazłby się Syn Boży, Pan nasz Jezus Chrystus, do którego zwracano się po prostu "mistrzu" (rabbi). Jak skromnie wypada również Trójca Święta, którą od wieków tykamy (Ojcze Nasz, Jezu, Duchu Święty).

A ja?
A ja mam większą niż kiedykolwiek ochotę, aby ewentualny list do "Jego Eminencji Najprzewielebniejszego Księdza Kardynała" zacząć zwyczajnie od "Księże Kardynale".




Walka na śmierdź i rzycie




"PiS już niedługo stoczy walkę na śmierć i życie z polską inteligencją" - utrzymuje inteligent z urodzenia i urojenia, niejaki Paweł Śpiewak, ten po lewej, z nieco dłuższymi wąsami.

Śpiewak, zawodowy socjolog, "nie wie, kto jest wyborcą Platformy i czego szuka". Podobnie, jak "sama partia nie wiedziała, do kogo ma się zwracać i gdzie szukać swoich wyborców"
Bez względu na to, czy Śpiewak śpiewa co myśli, czy myśli co śpiewa, on sam i jego partia wyraźnie są siebie warci.

Z reszty hihi-wywiadu wynika, że "PiS-owi nie podoba się obecna tendencja ideowo-obyczajowa w Unii Europejskiej, że z całą pewnością PiS jest zwolennikiem tradycyjnego modelu rodziny, tradycyjnej roli kobiety, ograniczenia wszelkich form swobody seksualnej czy nawet innych niż tradycyjne sposobów zapładniania."

Lepiej o PiS-ie nie wypowiedziałby się sam Prezes. 
Z jednym wyjątkiem: przepytałem członków redakcji, czy doznali ze strony PiSu "ograniczenia form swobody seksualnej". Redaktorzy Maurycy i Wkurzak jęli rechotać, a na kolejne pytanie, czy "zapładniają tradycyjnie", te niekoszerne świnie popadły w wesołość jeszcze większą.





Kałasznikow kanonizacyjny strzela seriami


W każdej diecezji będzie duszpasterz małżeństw niesakramentalnych - zdecydowała Konferencja Episkopatu Polski.







Redakcja "Bieżących", chociaż sama, w pełnym składzie, "tkwi" w małżeństwie sakramentalnym, patrzy na ten podmuch Franciszkowych wiatrów z pewnym zrozumieniem. 

Ale dlaczego Watykan nie przerywa serii wątpliwych kanonizacji, tego wytłumaczyć sobie redakcja nie potrafi. Oto biskupi mają się zająć omówieniem kanonizacji założycieli Europy Alcide de Gasperi i Roberta Schumana.

Postawione przez red. Wkurzaka pytanie "Po jaką cholerę?" uznaliśmy za niezbyt eleganckie, ale już jego uwaga, że "jeśli ktoś biega po Watykanie z pilną potrzebą kanonizacji, to niech lepiej kanonizują jego, Jurka Wkurzaka" wydała nam się rozsądna. 
W końcu, w odróżnieniu od różnej maści ojców Unii, nasz redaktor niczego złego nie zrobił.

Red. Wkurzak zademonstrował dodatkowo część ciała, w której przechowuje dowody masońskiej wdzięczności wyrażanej posoborowiu na wszelkie sposoby oraz zauważył (co wszyscy wiemy i bez niego), że "postępowe papiestwo jeszcze się w całości nie wykanonizowało".

Po ich czynach ich poznacie (Mt 7:16)





Papież Franciszek

z okazji 60 rocznicy antychrześcijaństwa











24 marca, z okazji obchodów 60 rocznicy Traktatu Rzymskiego, 27 przywódców krajów członkowskich Unii Europejskiej spotkało się z aktualnie obowiązującym papieżem Franciszkiem.

Niespodzianki nie było – Franciszek wygłosił przemówienie pachnące, jak to ujmuje francuskie MEDIAS-PRESSE.INFOnaturalizmem i antropocentryzmem.

Z tym ważnym szczegółem, że ani razu Papież nie wymówił imienia Jezusa Chrystusa ani też nie powołał się na boskie prawo, które powinno inspirować prawa ludzkie i być oparciem dla społeczeństw.


Do tego stopnia dużo było w papieskim wystąpieniu o otwartości, różnorodności, multi-kulti, niesłusznych europejskich strachach przed bogactwem z zewnątrz, itp. itd. itp. itd., że autorka artykułu, Francesca de Villasmundo, zadała sobie pytanie, czy "papież Franciszek nie jest grabarzem tożsamości europejskiej i obrońcą ponadnarodowej Europy, wielowyznaniowej i wieloetnicznej, wymyślonej w lożach masońskich i w środowiskach globalistów?"  

To samo pytanie zadaje sobie redakcja "Bieżących" (i ma na nie prawdopodobnie tę samą odpowiedź).



Ciekawostka – w spotkaniu uczestniczył szef rządu Luksemburga Xavier Bettel wraz z mężem Gauthierem Destenay'em. Cala "trujka" zachwycona, patrz wesoły obrazek.




Co jest możliwe, to możliwe… (we Francji)


... śpiewał Marek Grechuta. To samo zaśpiewała francuska sprawiedliwość, która wysłała do trybunału sędzię Françoise Martres, prezydentkę związku zawodowego sędziów.

Babsztyl popisał się gazetką ścienną "Mur des cons" (Ściana wałów), w większości wypełnioną portretami osobistości prawicowych. Naruszało to zobowiązanie prawa do neutralności politycznej i dobry smak.



Gdyby mnie ktoś zapytał, czy chciałbym z tą zaangażowaną osobą usiąść do stołu, odpowiedź byłaby negatywna. 





Ale (żeby ograniczyć się do wymiaru sprawiedliwości) jeszcze ostrzej odmówiłbym Małgorzacie Gersdorf czy Andrzejowi Rzeplińskiemu. Zarówno ze względu na ich niepojętą nietykalność, jak i na potrzebę równowagi w moim systemie trawiennym.





Postępowe sporty dla dam w każdym wieku (10)




Co tu komentować - gracja kobiet spotyka się z pięknem sportu kopanego.



poniedziałek, 20 lutego 2017

Bieżące (49)



Przegląd wybuchów wulkanicznych,
krajowych i zagranicznych




Wielka Brytania - ciąża ciąży ojcu w ciąży

 
Uważaj Czytelniku – wolno ci widzieć wyłącznie łapy na brzuchu, w szczególności jeśli mieszkasz w Wielkiej Brytanii. 
Hamuj, bo narazisz się organizacji brytyjskich łapiduchów, które zaleciło swoim 160 tysiącom członków okolicznościową półślepotę w kwestii ciąży.

Z artykułu "Nowomowa rozszerza swoją dyktaturę" (La novlangue étend sa dictature), zamieszczonego we francuskim tygodniku politycznym Minute (nr 2806), nie wynika jeszcze bezpośrednio, że za przypisanie brzucha "przyszłej matce" trafi się za kraty, ale zapach represji już nadlatuje. Tak już z poprawnością polityczną jest: kto siądzie na szczycie zjeżdżalni, ten zjedzie. Żeby nawet rozebrał się do goła i hamował czym potrafi.

Hyden Cross


 










Oto niejaka Hyden Cross ogłosiła, że wszystko w swoim czasie i opóźniła procedurę stawania się mężczyzną, żeby zdążyć urodzić co już w niej siedzi.
W ten sposób dziecko będzie miało ojca i matkę w jednej osobie, a pod rodzicielką spokojnie zadyndają "rodzinne klejnoty" (bijoux de famille, jak mówią o yayach Francuzi)
 
Czy British Medical Association narobiło w portki z obawy przed urażeniem pryszczatej roślinki z metką "Hyden Cross", czy też wyskoczyło z bębnem przed rząd światowy – nie jest jasne, ale obu możliwości naraz wykluczyć się nie da.

A teraz obrazek-zagadka:


Pytanie 1: Czy to coś po lewej to mamunia w towarzystwie tatusia, tatusio w towarzystwie mamusi czy też tylko jakieś typowe bydlę, które żre przed telewizorem?

Pytanie 2, wycelowane w amatora nowości w obyczajach:
- Czy twój syn to chłopak, twoja córka to dziewczynka, a tym sam, baranie, ojcem jesteś czy matką?





Watykan - dwuletnia szkoła podstawowa

 


 


Dwa lata – tyle potrzebował posoborowy papież Franciszek, żeby pojąć i ogłosić, że w sprawie imigrantów rządy mają obowiązek odpowiedzialności. 
O tym papieskim osiągnięciu pisze ks. Christian Bouchacourt w artykule "Nieodpowiedzialni?" na stronie La Porte Latine (FSSPX).
 
Ciekawe - katolicy od wieków byli zachęcani do starannego przyglądania się w okresie narzeczeństwa przyszłej "najbliższej osobie", podczas gdy teraz, w odniesieniu do społeczeństw czyli zbiorowisk ludzkich o utrwalonej wierze, kulturze i tradycji – wszelka refleksja miałaby być wykluczona, a chłodna analiza szans przyjęcia obcychmiałaby świadczyć o braku człowieczeństwa.



 





Czy papież Franciszek sprowadził swoje poglądy na ziemię, czy też na swoje wcześniejsze przekonania nałożył nową czapkę – pokaże przyszłość, ale, tak czy inaczej, niezła musi panować w obozie kościelnych nadgorliwców konfuzja.  
Przecież do dzisiaj ślepe posłuszeństwo systematycznie wygrywo u nich z rozumem, a teraz – kiedy wygląda na to, że Franciszek nagle przestawił zwrotnicę – sami nie wiedzą już, po jakim torze i dokąd ich drezyna pędzi.




Trafi Miller do Talmudu, czy nie trafi?





 


- Co to za wypierdek mamuta? - zapytał ojciec red. Wkurzaka na widok obrazka.
- Gérard Miller – odpowiedziałem, rozważając po cichu celność staroświeckiego wyrażenia.
- Założę się, że z polskich żydów – nie ustawał patriarcha Wkurzak.
- Owszem, z polskich Żydów – przeprawiłem w  żydach małą literę "ż" na dużą. Na wszelki wypadek.
- Mądrala i lewicowiec!
- O kurwa! - wyrwało mi się. - I to jak!

Poszło o jedną z postaci nie do uniknięcia na francuskich ekranach telewizyjnych, o jeden z najwszechstronniejszych umysłów wszechczasów, którego sam talmudyczny Jehowa z pewnością by się radził w kwestii Stworzenia, gdyby nie to, że człowieka już ulepił i było za późno.

Jeśli narażam cierpliwość i wyrozumiałość czytelnika na szwank, to ze względu na wypowiedź tego byłego maoisty, jakże charakterystyczną dla kuzynów Zygmunta Freuda (Minute nr 2806). 
Oto uwagi, jakimi Miller obdarzył Donalda Trumpa w dniu 16 stycznia b.r., na kanale telewizyjnym C8:
"Trump Tower - to Trump Power. Chodzi o zatkniętego w środku miasta olbrzymiego penisa, który muszą wszyscy lizać. Wszyscy muszą mu się kłaniać, albo i więcej – robić mu loda. Niesamowite jest zdać sobie sprawę, do jakiego stopnia Trumpowi udało się zrealizować swoje chłopięce marzenie – mieć wielkiego kutasa."




Agnieszka Holland, czyli jak pogubić kapcie w polce

 
"Ja nie traktuję tej władzy jako Polski" - to głupawe zdanie wygłosiła Agnieszka Holland, dla której władza i Polska to kategorie z jednej szuflady.
 


A my tu, w redakcji "Bieżących", już od dawna mamy kłopot z traktowaniem Agnieszki Holland jako Polki.





Najnowszy Facebóg


- Napisz pan, redaktorze, nie Facebóg tylko Pejsbóg – krzyknęła unisono cała reszta naszego kolegium redakcyjnego.
- A co ja, filosemita jakiś – odpowiedziałem i zatwierdziłem tytuł notatki.

Poszło o "przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych", 32-letniego Marka Zuckerberga, i niech Czytelnik nie chichocze - wiadomość wylazła ze strony internetowej BFM TV (kanału, który jest dla francuskiego telewidza tym, czym dla polskiego ćwierćinteligenta jest Gazeta Wyborcza).

Mark Zuckerberg


 

Żurnalista Pascal SAMAMA, w artykule "Mark Zuckerberg se prépare-t-il déjà pour la prochaine présidentielle?"  zawiadamia świat i okolice, że Mark Zuckerberg rusza w objazd Ameryki, aby (niech czytelnik nastawi uszu) "spotkać się z Amerykanami". 
Według dziennikarza, plotka na temat prezydenckich ambicji Zuckerberga wprost "pęcznieje". Jednym z naczelnych haseł jego kampanii miałoby być budowanie mostów, po których mogłoby do Stanów dostać się coraz więcej imigrantów.

Redakcja "Bieżących" ograniczy się w tym miejscu do ostrzeżenia: jeżeli komuś w Watykanie przyjdzie nagle do głowy ogłosić Zuckerberga świętym (cuda już nie są wymagane, a orientacja religijna traci na znaczeniu), to "Bieżące" odwrócą się do pomysłodawcy tyłem i nie mogą obiecać, że będą w tym momencie kompletnie ubrane.




Na zachód od Edenu, daleko od Palestyny

 
Francuska strona MEDIAS-PRESSE.INFO w artykule "Inscenizacja żydowsko-muzułmańskiego sojuszu przeciwTrumpowi"  (L’alliance judéo-musulmane contre Trump mise en scène) wraca do prób środowisk żydowskich doprowadzenia do antyprezydenckiego sojuszu z muzułmanami i do - ma się rozumieć - pełnej nad tym sojuszem kontroli.


Zdjęcie zostało zrobione na chicagowskim lotnisku O'Hare przez Nuccio DiNuzzo, fotografa dziennika Chicago Tribune. Rzewny obrazek przedstawia wymianę uczuć politycznych na dwóch piętrach – na pierwszym, między żydowskim chłopakiem w jarmułce i muzułmańską dziewczynką w hidżabie, a na parterze - między dwoma brodaczami o wyglądzie ojców.



 



A to? 

A to, to jeden z obrazków, jakie można znaleźć w artykule "Alliance judéo-musulmane contre Trump : comment tout est manipulé par certaines organisations sionistes", które do odległej geograficznie bliskowschodniej rzeczywistości politycznej mają się jak czyraki do nieowłosionej skóry.




Czwarta (?) śmierć Boden-Powella



"Otwarte drzwi amerykańskich skautów dla transseksualistów" (Portes ouvertes aux trans chez les scouts américains) podaje strona M-P.I, z której "Bieżące" czerpią dzisiaj pełną garścią.

Od tej pory, kto zechce zapisać dziecko do amerykańskich skautów (Boy Scout of America), nie musi się fatygować i sprawdzać płci gówniarza z momentu urodzenia. 
W 2013 r. umożliwiono dostęp do organizacji młodym sodomitom, a w 2015 zgodzono się na obecność homoseksualnych instruktorów.

"Bieżące" wolą nawet nie myśleć, że duch amerykańskiego postępu może z wiatrem dolecieć i do Polski. Zwłaszcza, że chodzi o pewien szczególny zapach, właściwy dla punktu D, dobrze znanego nowoczesnym seksuologom.




O kim w bieżących "Bieżących" nie będzie

 
Rodzina red. Jerzego Wkurzaka przygotowała wielki wór z juty i przyczepiła do niego kartkę z wyjaśnieniem, że chodzi o polityczne i ludzkie nieczystości

Znalazł się w worku cały komitet powitalny spod Wawelu, 100 procent KODerów, dwukwiat polityczny PO-Nowoczesna, różne celebrytki (tfu, ale jak to inaczej nazwać), komplet śledczych z prywatnych stacji TV, paru byłych prezydentów, itp.

Dochodzący z wora fetor sprawił, że wór został rozwiązany, a lokatorzy powrócili na zajmowane dotąd pozycje w mediach i polityce, wlokąc za sobą wspólny  mianownik, czyli smród zdrady. A z niego – w odróżnienia od wydzielin znanych jako "piżmo" – perfum zrobić się nie da.




Postępowe sporty dla dam w każdym wieku (9)

 
Gimnastyka

Dzisiaj gimnastyka. 
W Madrycie ćwiczy instruktorka z ruchu FEMEN.

Gimnastyka plus

Następna fotografia przedstawia tę samą gimnastyczkę w momencie, kiedy próbuje ona pobudzić Donalda Trumpa do wspólnego trenignu. 
Prawdopodobnie bez skutku, bo figura Trumpa jest woskowa. Ale kto to wytłumaczy durnej babie o bijącej po oczach lewo- i prawostronnej inteligencji.