Wiadomości nadlatują i odlatują, kiedy chcą, kiedy chcą, kiedy chcą...
Jak wiatr, to z południa, to z północy...

czwartek, 14 marca 2019

Bieżące 62





Madeleine Albright w Polsce



Madeleine Albright (Marie Jana Korbelová) w Warszawie








Wybór zdjęcia na otwarcie numeru jest świadomy. Tematy będą niebezpieczne, a treści przygnębiające – lepiej więc bać się na samym początku, raz a dobrze. 

Pytanie: dlaczego w Gajówceartykule o jej wizycie w Polscepodpis pod tym zdjęciem brzmi "Czyż tą obrzydliwą wiedźmą nie można by dzieci straszyć? Cały charakter wylazł jej na pysk."

Dlaczego? To monstrum, w swoim czasie ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ, udzieliło w 1993 r. wywiadu telewizyjnego w sprawie sankcji amerykańskich wobec Iraku. Na pytanie prezenterki Lesley Stahl: "Słyszeliśmy, że pół miliona dzieci zginęło. Wydaje mi się, że to jest więcej niż zginęło w Hiroszimie. Jak pani myśli, czy ta cena jest warta tego?", Albright odpowiedziała: "Myślę, że to jest bardzo trudny wybór, ale cena – myślimy że jest to tego warte".

Dwie ciekawostki:
- 13 lipca 2009 pochodząca z narodu prawniczego Madeleine Albright odznaczona została Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, a w maju 2012 – Prezydenckim Medalem Wolności.
- W Warszawie Albright wyznała: "Zdobywając informacje do mojej książki, znalazłam interesujący fakt. Zarówno Mussolini, jak i Hitler, doszli do władzy w sposób zgodny z prawem." Ona ten fakt "znalazła". I to babsko było amerykańskim sekretarzem Stanu, kiedy ważyły się losy Bliskiego Wschodu, Bałkanów i reszty świata!




Katzenjammer w Paryżu – jeszcze o tym sabacie gwiaździstym



Grabowski, Engelking, Gross, Leociak, Tokarska-Bakir, Haska, Bikont
 – na podwójnym Katzu

Strona internetowa FRANCE CULTURE - tytuł: "EHESS, sympozjum na temat historii Polski zakłócone przez nacjonalistów" (A l'EHESS, un colloque sur l'histoire de la Pologne perturbé par des nationalistes). Autorzy donosu podają, że w EHESS (Wyższa Szkoła Nauk Społecznych) odbyło się "sympozjum na temat historii Polski". Francuz skwitowałby temat "historia Polski" zwięzłym wyrażeniem mon cul, czyli "moja dupa", które pobożne usta mogłyby ostatecznie przełożyć na "a jużci". Obrzezana prawda o naturze sympozjum wylazła w środku tekstu i przyjęła postać "międzynarodowego sympozjum na temat nowej polskiej szkoły historii Holokaustu".

Christophe Prochasson






Chciałoby się powiedzieć, że szef tej uczelni, Christophe Prochasson, ma fizjonomię pasującą do czasów1, ale de gustibus non est disputandum (jeśli sądzić po samej aparycji, Karol Darwin nie powinien był opuszczać klatki z przodkami). Prochasson raczył wykrztusić z siebie m.in. co następuje:
Utrudnienia, to termin za słaby, żeby oddać skalę mojego oburzenia: grupy polskich nacjonalistów zastraszały nas przy pomocy wszelkich środków i żądały anulowania konferencji. (…) Przekroczone zostały granice dopuszczalności przez narastające wypowiedzi antysemickie. (…) Zajrzało nam w oczy niebezpieczeństwo, zagrażające w szczególności naszym osiągnięciom w dyscyplinach humanistycznych i socjologicznych. (…) Zachowanie trzydziestu osób na sali zakłócało debatę wielkich naukowców ("grands savants").Itd.

Niech nikt się z tych grands savants nie śmieje – ci sławni naukowcy pewnie uważają, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Tym bardziej, że część z nich jest karmiona przez polskiego podatnika, czyli stworzenie usypiane przez postępowe merdia, a więc w sprawach najpoważniejszych wyjątkowo tępe2.

Zanim Czytelnik uświadomi sobie, że partnerami paryskiego sabatu z 21-22 lutego 2019 były dwie jednostki Polskiej Akademii Nauk i zechce się w tej sprawie na głos wypowiedzieć, niech uprzednio wyprowadzi dzieci z pokoju. 
Na marginesie, istnieje w Paryżu coś, co się nazywa Stacja Naukowa PAN. Zawiadowca tej stacji (dyrektor), odnosząc się do zarzutu organizacji polonijnej Polish Media Institute, że nie dopuszczono do głosu przedstawicieli takich instytucji jak Muzeum Auschwitz, Instytut Pileckiego, Instytut Pamięci Narodowej czy Polskie Towarzystwo Historyczne, jął bąkać, że "chętnych do zadawania pytań było bardzo wielu, a czas był ograniczony"3.

Kto dał salę na sabat – wiemy. Kto kupił miotły i wyżywił – mamy nieprzyjemne podejrzenia.


1 O tym w jakich czasach żyjemy, niech świadczy fakt, że francuski minister spraw wewnętrznych, Christophe Castaner, bez wstydu utrzymuje, że w ostatnią, kolejną XVII sobotę manifestowało 28.6000 żołtych kamizelek, podczas gdy było ich 150.000 [źródło: "Związek Zawodowy Wnerwionych Policjantów" (Syndicat France Police – Policiers en Colère)]
I tak co sobotę.

2 Nie wszyscy trzymają łeb w piasku – oto Polonia w Liście otwartym w sprawie konferencji: „La nouvelle école polonaise d’histoire de la Shoah” zachęca organizatorów i sympatyków sabatu do powrotu na ziemię
"Non Omnis Moriar" wyjęczeli pewnie w zaświatach nasi królowie elekcyjni, sami jednak nie bez winy, bo też wpuszczali do Królestwa co popadło.

3 Poszukiwacze wysokiej etyki dziennikarskiej i zwolennicy silnych wrażeń mogą również zajrzeć do tekstu "Paryż | «Jesteście śmierdzącymi Żydami»: naukowcy w dziedzinie Holokaustu zaatakowani przez polskich negacjonistów", tym razem autorstwa czysto korzennego.




Posoborowie (5)


5.1 Budowanie na piasku



Papież Franciszek u Wielkiego Imama w Kairze


"Prawdziwe braterstwo istnieje tylko w Jezusie Chrystusie(La vraie fraternité n’existe qu’en Jésus-Christ) przypomina przełożony generalny Bractwa Świętego Piusa X (FSSPX). Tymczasem mamy Franciszkowych herezji ciąg dalszy, tym razem 4 lutego 2019 w Kairze. Papież i Wielki Imam meczetu Al-Azhar przećwiczyli tam podpisy pod dokumentem "Braterstwo ludzkie na rzecz światowego pokoju i współistnienia", czyli pod czymś, co będzie tyle warte, co wszystkie papierki podpisane wcześniej w Asyżu. 
Podróże polityczne i turystyka religijna mają swój folklor, ale posoborowe wędrówki międzyreligijne mają pewien aspekt niedopuszczalny – dochodzi w nich do wożenia ze sobą "Chrystusa ekumenicznego", który Chrystusem nie jest.

Prawdziwe braterstwo istnieje wyłącznie w Jezusie Chrystusie i tylko w Nim: "Nie ma bowiem pod niebem innego imienia danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni"(Dzieje Apostolskie 4:12).

Utrzymywanie, że "pluralizm i różnorodność religii są przejawami mądrej woli Bożej " jest herezją, która ciągnie się za posoborowiem, jak smród za armią.


5.2 Jakie "prawdziwe oczyszczenie" proponuje papież Franciszek



Sala królewska pałacu apostolskiego

Watykański szczyt poświęcony pedofilii skończył się w praktyce na recytacji statystyk oraz na papieskim wniosku, że kościelna pedofilia podważa wiarygodność i autorytet moralny Kościoła, oraz że stoi za nią wpływ "Szatana", "ręka zła", "tajemnica zła", etc.

Z pewnością.
Chciałoby się jednak zauważyć, że Szatan używa niejednokrotnie równolegle narzędzi tak banalnych jak hormony i tak perfidnych jak brak hamulców moralnych. Ryba psuje się od głowy, a za łbem paskudzi się reszta. Jedne "ryby" (rzadkie) odpowiadają na hormonalny atak subliminacją popędu, drugie - samobiczowaniem, trzecie - ręką (jak słynna z dobroczynności siostra Emmanuelle), a dorsze najgorsze biorą się za narybek, z preferencją dla swojej własnej płci. Pytanie natury ogólnej: gdzie ma szukać taniego świeżego mięsa zboczona homoseksualna i pedofilska swołocz, jak nie w szkole, harcerstwie, wojsku, seminariach duchownych, zakonach i wspólnotach religijnych z obowiązkiem celibatu. Naturalnie, celibat ma znaczenie, ale badania pokazują, że rabini i żonaci pastorzy protestanccy1 mają zagwarantowane miejsce na podium pedofilii.

A przy okazji, czy ktoś do tej pory zbadał, jaki wpływ na wybór "zawodu" duszpasterskiego ma fakt, że posoborowie usunęło z seminariów łacinę, grekę i język hebrajski? O ile łatwiej jest dzisiaj przeholować swoje skłonności przez seminaryjne studia, a potem z ulgą wysługiwać się w pasaniu owieczek internetem; zawsze można z sieci wyłuskać homilkę, a potem wydukać ją z kartki i to bez męczącej wspinaczki na ambonę!

Ilu eklezjastów wierzy jeszcze w Boga, wie pewnie tylko sam Pan Bóg, ale istnieje obawa, że gdyby w Watykanie zapanowała epidemia i przy życiu pozostało tylko paru wciąż jeszcze zainteresowanych Ewangelią purpuratów afrykańskich, to wystarczyłoby pustki zapełnić księgowymi, aby nikt nie zauważył zmian.

Nigdy nie wyobrażałem sobie, ile jest w naszym Kościele zgnilizny, wykrzyknął ostatnio Dominique Lebrun, arcybiskup Rouen.

















Czy Kościół, Matka Nasza, bez oporu powróci do cnoty? 
Tak czy inaczej, czas ostro wziąć się za sprzątanie. Jaka szkoda, że papież Franciszek skupił się na pedofilii, omijając jej fundament w postaci homoseksualizmu księży. 
Ciekawe przy okazji, co zrobi ze starym bykiem, 77-letnim arcybiskupem Luigim Venturą, nuncjuszem we Francji (przedtem w Kanadzie), który publicznie, czasem przy świadkach, ściskał tyłki młodych samców, nieostrożnie stojących obok. Aż wybuchł skandal i zaroiło się od artykułów w rodzaju "Agression sexuelle : Le nonce apostolique en France visé par une troisième plainte".


arcybiskup Luigi Ventura

W pierwszej linii rewolty powinni znaleźć się uczciwi księża wszystkich szczebli. Ich reakcja i odwaga potrzebna jest natychmiast . Zza zamkniętych okien dochodzi już nie beczenie, a ryk owczarni. I uwaga - owieczki w masie mają to do siebie, że dają się wodzić za nos prowokatorom. Prawdą jest, że Jezus Chrystus swojemu Kościołowi zginąć nie pozwoli, ale ile przypadkowych ofiar pozostanie w rowach po obu stronach drogi do naprawy?!







"Antysemityzm" w Strasburgu i merdialna sraczka od nowa



Podstępna rzeczywistość znowu przekłuła montgolfiera, pod którym francuskie merdia chuchały na ogień do utraty tchu. Flak balonu leży teraz w krzakach, bo okazało się, że "Stèle renversée à la synagogue, ce n’est pas un acte antisémite mais un accident"czyli że półtoratonowa stela, honorująca zniszczoną przez nazistów synagogę, nie została przewrócona przez pluton zwierzęcych antysemitów, tylko przez kierowcę, który po niechlujnym cofaniu pojął, w co trafił i ze strachu uciekł. Monitoring zadziałał i nocnego rajdowca wyciągnięto z łóżka na komisariat, gdzie nieodpowiedzialnie popsuł całą antysemickę wersję wydarzenia.




Ilustrowana kronika towarzyska i gospodarcza (7)



7.1 Toruń – o "Pierdzących Kurach Jurka Wkurzaka" raz jeszcze








Redaktor Jerzy Wkurzak przyniósł obrazek i wiadomość, że w "Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu, ul. Wał Sikorskiego, będzie wystawiała się światowej rangi artystka, "ta po lewej".

Wypuściłem z oczu znaki zapytania, więc Wkurzak kontynuował:
Performerka dźgała się już nożem, pozwoliła czesać się aż do krwi, przyłożyła sobie kiedyś do szyi naładowaną broń z nadzieją, że któryś z widzów odwiedzie podstawionego gościa od naciśnięcia spustu, a teraz będzie się razić prądem o natężeniu miliona woltów. Pracuje też nad szklaną fontanną z jej własną krwią…

Tak silnie zaciekawił mnie "prąd o natężeniu miliona woltów", że Wkurzak mój wyraz twarzy zrozumiał i przeszedł do rzeczy:

My, Wkurzakowie, stwierdziliśmy wczoraj wieczorem przy stole, że baba ma zajoba. Zajoba zidentyfikowaliśmy wszyscy, z wyjątkiem ksiądza Tymoteusza, któremu z racji sutanny nie wypadało i zidentyfikował fioła. W drugim głosowaniu, już bez votum separatum Tymotymka, zdecydowaliśmy, że na zajoba cierpi również organizator imprezy. Artystyczne opinie o artystach i galeriach nie  jak dotąd zabronione - stąd, po pierwsze, nie musieliśmy dawać w mordę sąsiadowi, który podsłuchiwał zza płotu, a po drugie - postanowiliśmy wrócić do mojego projektu sprzed kilku lat. 
Po tym, jak w 2015 r. ROT w Kielcach zaprosił Konczitę Kiełbasę – zaproponowałem ROTowi występy mojego zespołu o nazwie "Pierdzące Kury Jurka Wkurzaka". Odpowiedzi nie było, ale szczegóły propozycji można wciąż znaleźć w ilustrowanym artykule "Conchita Wurst i Pierdzące Kury Jurka Wkurzaka", zamieszczonym na blogu Dzwoni do mnie Maurycy.

- O, tutaj mam pamiątkowe zdjęcie zespołu, uzupełnił red. Jerzy. - Niestety wszystkie chórzystki zostały zjedzone, ale jakby co, to dam kurom żreć co trzeba i kwartet zagra jak z nut.



Redakcja "Bieżących" nie widzi powodów, dla których toruńskie Centrum miałoby rodzinnej propozycji Wkurzaków nie zaakceptować.




Pocztówki z Ameryki (5)



Dwie Afroamerykanki w trakcie ucieczki przed Ku Klux Klanem


Usługi geologiczne na rzecz Doktryny Breżniewa




Postępowe sporty dla dam w każdym wieku (20)



20.1 Tenis










Redakcja "Bieżących" ostrzega kobiety przed graniem w tenisa w Australii. Kiedy zwiewna Afroamerykanka, Serena Williams, dyskretnie okazała niezadowolenie w formie skoków po własnej rakiecie, miejscowy karykaturzysta Mark Knight pozwolił sobie na niedopuszczalne naruszenie dobrych obyczajów i to bez najmniejszych dla siebie konsekwencji.


Kiedyś, na szczęście dawno temu, tenisistki były zmuszane do grania w białych spódniczkach, a o darciu pyska przy każdym odbiciu piłki nie było mowy. Prekursorką w stękaniu była Monika Seles. Kiedy jednak niemiecki kibic wetknął w nią nóż pod oszukańczym pretekstem, że zagrażała karierze jego rodaczki Steffi Graf, walkę musiała podjąć Szarapowa i setki innych.

Co do strojów, to wydaje się pewne, że tenisistki nie spoczną na laurach, zanim nie załatwią sobie prawa do grania nago. Wtedy dopiero tenis kobiecy zapełni trybuny i kasę.


20.2 Co nosić do gimnastyki



Strój sportowy potrafi być mylący. Wystarczy przyjrzeć się fotografii, aby nabrać pewności, że istnieją figury, do których osoba ćwiczacą nie powinna nosić majtek. Bez majtek nie byłoby konfuzji i gimnastyczka nie byłaby zmuszona do skorygowania błędu obserwatora.


poniedziałek, 21 stycznia 2019

Bieżące 61



WYDANIE SPECJALNE





cykl: Tragedie XXI wieku






Łono Abrahama, styczeń 2019














Telegraficznie: 

Zabójstwo Pawła Adamowicza - Droga Mleczna w żałobie - Adamowicz natchnieniem Europy - Paweł Adamowicz Wielki Największy - Subito Santo - Co wczoraj złe, dzisiaj dobre - Anita Gargas do pudła, za szarganie przenajświętszej pamięci Gdańszczanina Wszechczasów – Adamowicz... aferzysta wielki, mały, żaden (niepotrzebne skreślić) - Owsiak łka, Kościół szlocha – Dominikanin szybszy od Pana Boga i Sądu Ostatecznego – Media rządowe w totalnej żałobie (nie będzie Bitwy pod Kurskim) – Obrazki z pogrzebu - Tylko krowa nie zmienia przekonań, ale czy polityk daje mleko? – Przysięga Hipokrytesa – Ciało w Bazylice Mariackiej (na Wawelu za ciasno?)



Grób "znanego" żołnierza


Kilka szczegółów, starannie 

przez redakcję ponumerowanych:


Szczegół I, redakcyjny i intymny:


Redaktor Marycy wyznał, że przyśnił mu się Paweł Adamowicz. Prezydent miał szarą twarz i skarżył się, że "na widok żałobników chce mu się rzygać" (tak miał dosłownie powiedzieć). Maurycy oświadczył, że nigdy, i to "za cholerę", nie lubił Adamowicza, ale tym razem zrobiło mu się na jego widok przykro. 
Dziwne - ja, redaktor naczelny "Bieżących", miałem ten sam sen i te same wrażenia. Czyżby cała redakcja źle spała? Zapytam przy okazji redaktora Wkurzaka i woźnego Siadkiewicza.


Szczegół II, pokazujący, że cnota roztropności nie opuściła naszego nieszczęsnego kraju i że nie każdy Polak galopuje jak "Polak" ze szczegółu III






Szczegół III, dający głos Polakowi, do którego nawiązuje szczegół II


Prymas Polski, abp Wojciech Polak:
Modlitwą i myślą staję przy trumnie śp. Pana Prezydenta Pawła Adamowicza, aby dziękować Bogu za wszelkie dobro, jakie przez Jego ręce i serce stało się udziałem wielu osób.



Szczegół IY, dający głos natchnionemu ojcu Ludwikowi Wiśniewskiemu



Zasłużony dominikanin Wiśniewski zadekretował, że Adamowicz przeskoczył czyściec i bez oglądania się na choćby jeden potwierdzający jego świętość cud, stanął przed obliczem Najwyższego:
"W ostatnich dniach wielu ludzi próbowało formułować to przesłanie, które wynika ze śmierci Pawła, i ja tu dzisiaj jestem przekonany, że Paweł chce, Paweł, który jest już u Boga, chce, abym wypowiedział następujące słowa: trzeba skończyć z nienawiścią… (...)."

Francuzi mówią, że "śmieszność nie zabija" (le ridicule ne tue pas), a więc wyglądałoby na to, że ojciec Wiśniewski zje jeszcze niejedno duchowe śniadanie  w pełnym zdrowiu. Tyle tylko, że dominikanin Wiśniewski postanowił zabrnąć głębiej w esencję Subito Santo i uniósł się w teologicznym obłoku jeszcze o dwa, trzy metry wyżej:
Maryjo, która królujesz w tym mariackim kościele, Maryjo, Matko Jezusa i Matko nasza, kiedy z krzyża zdjęto Jezusa, wzięłaś go w swoje ramiona i przytuliłaś do serca, prosimy Cię dzisiaj: weź w swoje ramiona Pawła, przytul go do serca i zaprowadź do domu Ojca (…)

Kogo miałaby Matka Boska "przytulić do serca", zobaczymy w szczególe V.


Szczegół V o tym, że abp Sławoj Leszek Głódź wzruszył się podczas homilii


W tle widać inicjatora Dnia Judaizmu, Stanisława Gądeckiego

Abp Sławoj Leszek Głódź w tych oto słowach zwierzył się w homilii podczas mszy pogrzebowej Pawła Adamowicza:
"Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem. Nie wstydził się swojej wiary. "

Na miejscu generała dywizji Sławoja Leszka Głodzia, dawnego biskupa polowego WP, wzruszyłbym się wcześniej, kiedy Prezydent ozdabiał swoją osobą pierwszą  linię Parady Równości, albo kiedy, na przykład w maju 2018, Adamowicz zaprosił na posiedzenie rady miasta aktywistów LGBT, a Kołakowska zarzucała mu, że "chce sprowadzić na Gdańsk los Sodomy i Gomory" i tak do wojewody pisała:
W ostatnim czasie możemy obserwować zwiększone wysiłki osób środowisk LGBT zmierzające do podważenia tradycyjnego modelu rodziny i do przekonania młodego pokolenia o nieskrępowanej niczym swobodzie zachowań seksualnych. Świadectwem tego jest publikacja »Zdrowelove« sygnowana przez Pawła Adamowicza, w której zachęca się młodzież do masturbacji, dewiacyjnej aktywności seksualnej, a nawet przyznaje się jej prawo do wyboru płci. Innym przykładem mogą być tzw. panele dyskusyjne, których celem jest włączenie Gdańska do tzw. federacji tęczowych miast. Brak reakcji na działalność organizacji homoseksualnych skutkuje swoistym homoterrorem”.



Szczegół VI, podnoszący kwestię, czy zawsze "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"


Piąta ławka

"Uroczystości pogrzebowe prezydenta Adamowicza stały się powodem do politycznych dyskusji. Prezydent Duda i premier Morawiecki zostali usadzeni dopiero w piątym rzędzie w Bazylice Mariackiej." (w Polityce.pl)

Pierwsza ława dźwigała sempiterny Tuska, Wałęsy i Kwaśniewskiego (z żonami). Co siedziało w ławach 2, 3 i 4, redakcja "Bieżących" pojęcia nie ma. Mamy jednak silne podejrzenia na temat tego, co siedziało w głowach tych z ławy 5.



Szczegół VII i ostatni, którego zadaniem jest ukazanie proporcji między tym, co ważne zwyczajnie i tym, co ważne nadzwyczajnie.





Sic transit gloria mundi. 
Tyle wysiłku na nic. 
Napędzana kieratem historii medialna machina pochłonęła dyrygentów akcji "Dzik", razem z ich wrzaskami, gębami, nogami, cyckami, gruczołami potowymi, itd itp, itd itp...