Przegląd
wybuchów wulkanicznych,
krajowych
i zagranicznych
Nieludzkie
Niemcy
(Kolonia) W
pięć dni po Sylwestrze mogliśmy
ujrzeć w TV, jak tysiąc
uchodźców
bezradnie szukało czułości
i telefonów komórkowych
u odpornych na uczucia Niemek.
Lokalna policja okazała się
jednak niezdolna do współczucia przekraczającego
kilka dni i zabrała się za zamykanie podejrzanych. Środowiska
LGBT są wstrząśnięte.
Po pierwsze, żądanie od orientalnych
przybyszów przedłużonej
wstrzemięźliwości
sentymentalnej jest nieludzkie, a po drugie - aresztowania dokonują
się w oparciu o fałszywą interpretację ducha europejskiego. Wina
migrantów polega w istocie na tym, że
- w swoich próbach namacalnego
zbliżenia z Europą
- w podły sposób
ignorowali oni mężczyzn, dopuszczając
się posuniętego
do maksimum seksizmu. Europejskie feministki zwracają
z kolei uwagę na zainteresowanie tych złoczyńców wyłącznie kobietami poniżej
trzydziestki, co było upokarzające dla
pozostałych, o urodzie właściwej
dla pokolenia Angeli Merkel.
Kto
późno przychodzi, sam sobie szkodzi
|
Redakcja
"Bieżących" podziela ból środowisk LGBT i przy
okazji potępia idiotkę z
obrazka, która przylazła na plac za
późno, a więc nie wiadomo po co.
Na
koniec, "Bieżące" pozwalają sobie zaprezentować pomysł,
aby - za każdym razem, kiedy na jakimś większym niemieckich placu
pojawi się grupa muzułmańskich poszukiwaczy doznań
pozaplatonicznych - powodować w ich
szeregach panikę przez skierowanie tam naszej gołej, światowo
uznanej reżyserki
w wieku kanonicznym. Tej,
która od miesiąca najgłośniej
wydziera się przeciwko wynikom ostatniego
głosowania Polaków. Oczywiście, jeśli
naziści raz jeszcze okażą się
nieustępliwi w kwestii aryjskości, pomysł
redakcji zostanie wrzucony do kosza, a kosz tam, gdzie się wyrzuca
kosze.
Martin
Schulz Truppen?
Transparent
polskich kibiców "Protect your
women not our democracy!"
(Chrońcie swoje kobiety, a nie naszą
demokrację!)
stanowczo nie spodobał się stronie niemieckiej. Do braku akceptacji
transparentu doszło w Berlinie, w Max-Schmeling-Halle, podczas
turnieju siatkówki, a dokładnie w trakcie
i po meczu Polska - Niemcy.
Najpierw
ochrona, na czas meczu, zarekwirowała dzieło sztuki politycznej, a
potem policja urządziła na kibiców zasadzkę i weszła w
posiadanie transparentu, biorąc rewanż za los sztandaru
krzyżackiego w bitwie pod Grunwaldem.
Szczegóły
i wideo potyczki można znaleźć na stronie Naszego Dziennika.
Napnerguyver
Tytuł
"Napnerguyver" jest zbitką pierwszych liter od "napięte
nerwy Guy'a Verhofstadta". Po lewej stronie pochodzącego z
Wyborczej obrazka widać nerwy, a po prawej - okładkę
WPROST, która, według szefa brukselskich liberałów, "jest
skandaliczna, podobnie jak słowa ministra sprawiedliwości, który
porównał niemiecką krytykę polskiego rządu z nazistowskim
nadzorem z czasów II wojny światowej".
Na okładce, obok samego Verhofstadta, widać resztę sztabu, tj. Angelę
Merkel, Martina Schulza, Jean-Claude'a Junckera i komisarza Günthera
Oettingera.
W
niedawnych jeszcze mediach musowego
przekazu do
takiej prowokacji dojść by nie mogło. Dla odmiany żadnego
protestu nie wywołałaby
okładka ze sztabem w
całkiem innych mundurkach - nad mapami pochylałby się Car
Wszechrosji, Jego Imperatorskoje Wieliczestwo Władimir Władimirowicz
Putin, a obok sterczałby wyprostowany Władimir Wolfowicz
Żyrinowski, na
głos obiecujący nam wtrącanie
się w polskie sprawy, okupację kraju, a nawet
jego
zniszczenie z
lądu, wody i powietrza.
Okładka taka byłaby zgodna z ostrzeżeniami i proroctwami,
wybiegającymi z ust naszych byłych ministrów spraw zagranicznych, artystów
kinematografu i jąkających się redaktorów naczelnych. Tych
samych,
którzy jeszcze niedawno,
zgodnie z mądrością etapu,
lizali prezydentowi Putinowi dupę (co też
ja
mówię - rękę,
rękę!),
a teraz chwalą
się,
że nienawiść
do Rosji wyssali z mlekiem ojca w czasach, kiedy Rosją rządziła
żydokomuna, pardon,
sitwa Józefa Wissarionowicza Stalina, a
ich ojcowie - Polską.
To
tylko kościół katolicki
(VALEURS
ACTUELLES, 11 stycznia 2015)
Tytuł:
"Fontainebleau : nikłe reakcje po pożarze i profanacji
kościoła" (Fontainebleau : de
faibles réactions après l’incendie et la profanation d’une
église)
W
niedzielę rano, 10 stycznia, kościół Saint-Louis
de Fontainebleau został podpalony. I gdyby tylko podpalony. Z dymem poszedł
ołtarz z XVI w., statua Matki Boskiej autorstwa Francharda z XIV w.
i retabulum z XVI. Po posadzce zostały rozrzucone hostie. W trzech
miejscach z dywanów i ławek zostały wzniesione łatwopalne stosy (tego samego dnia, w tym samym departamencie, w
Veneux-les-Sablons, pożarowi uległ
drugi kościół).
Dzisiaj,
po kilku dniach, nie da się wykluczyć,
że kościół został podpalony przez bezdomnego (źle
mu się
w parafii spało ?).
Tak jak nie da się wykluczyć,
że podpalaczem był
gorliwy czytelnik Charlie Hebdo (patrz okładka zamieszczona w 21
numerze "Bieżących"), albo amator
proroka Mahometa. Nie w tym chwilowo
rzecz - otóż gdyby ktoś rzucił świński łeb przed drzwi
meczetu albo jakieś wrogie graffiti zostało wymazane na murze
synagogi - kamery nie dałyby przejść mieszkańcom, a politycy
zapluwaliby się ze zgorszenia.
A
tak - prawie cisza.
Nic
mi też nie
wiadomo na temat jakiejś reakcji ze strony episkopatu i Watykanu; dla odmiany
kardynał Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury, podobnie jak dziennik Osservatore Romano, nie zapomniał wyrazić
zachwytu dla Davida Bowie.
Kardynał Ravasi
popisał się nawet na Twitterze
fragmentem piosenki Space Oddity
z 1969 r., w której była mowa o boskiej miłości.
Z
życia Karoliny Lewickiej: mała przyjemność, a cieszy
Czas
na przerywnik w naszym "przeglądzie wybuchów wulkanicznych,
krajowych i zagranicznych".
Oto
Karolina Lewicka złożyła wypowiedzenie i zrezygnowała z pracy w Telewizji Polskiej.
W
"Bieżących (16)" napisałem, że "telewizyjna wiosna
zaczęła się w listopadzie". A potem profetyzowałem i wprost się werbalnie roztańczyłem:
"to dla mnie redaktor Lewicka
popełniła zawodowe samobójstwo w formie wywiadu z wicepremierem i
ministrem kultury, prof. Glińskim. W ciągu 16 minut wywiadu sama
wydzierała się przez 50 % czasu i przerywała ministrowi średnio
co 9 sekund. Bohaterski babsztyl! Chapeau, madame!"
(Jeśli
ktoś ma zapotrzebowanie na wysoko płatnego proroka, czekam na
ofertę.)
Sierakowski
recidivus
Kto
chce, niech wypędzi dzieci na podwórko, zamknie i uszczelni akustycznie okna,
przepłucze gardło jajkiem i przeczyta linkowany tekst. Redakcja
"Bieżących" ograniczy się do obrazka.
Wieści
z kaftana (4)
Raz
jeszcze mam okazję zacytować
Talleyranda, o pełnym nazwisku Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord:
- "W pogardzie trzeba być oszczędnym, tak wielka jest liczba potrzebujących" (Il faut être économe de son mépris, tellement est grand le nombre de nécessiteux).
Od
pewnego czasu, podstarzały komuch, Włodzimierz Cimoszewicz, wprost
biega za moim kaftanem. Tym razem nie mogę mu odmówić.
Według
wychowanego w nieznanej mi stodole Cimoszewicza "Politycy PiS to durnie".
Mało
tego, Cimoszewicz rozwija myśl i utrzymuje, że "politycy PiS
to durnie, którzy prowadzą antypolską politykę", oraz że to
nie Niemcy, tylko że to
"posunięcia ministra Waszczykowskiego" prowadzą do konfliktu
polsko-niemieckiego.
Cimoszewicz
- jedyny, które stać
na żyletki
|
Panie
Cimoszewicz, młodzież czyta, a
ona się jeszcze uczy. Na
pewno zna pan to rosyjskie przysłowie "Каждый дурак
по-своему с ума сходит" (przetłumaczę z
myślą o młodych: Każdy dureń
głupieje po swojemu). Parafrazując
je, można też powiedzieć, że każdy były premier i były
minister spraw zagranicznych kontynuuje służbę Polsce na swój sposób.
A Polak
"z dziada pradziada" dopiero!
Wiadomości
z lasu
Niech
się uspokoi, kto nie wie, co będzie robił Tomasz Lis w
lutym. Do redakcji "Bieżących" dotarła anonimowa
wiadomość, że w
podwarszawskich lasach Lis doskonali się w sztuce przetrwania. Do wiadomości doczepiona była ta oto
fotografia:
Widać,
że Lis na razie nie linieje i pracuje nad
zastąpieniem grzechu głównego "pycha" przez cnotę
ostrożności.
No
i lis z nim! - jak podsumował wiadomość red. Jerzy Wkurzak, który
wpadł do redakcji, żeby się czegoś napić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.